*Angela*
Kiedy Effy zapisała się na uczelnie poznała kilku fajnych osób. W drodze powrotnej zaszłyśmy do supermarketu by kupić jakieś jedzonko , bo w lodówce pustka .
- Co kupujemy ? - zapytałam
- Wiesz może kupimy jakiś chleb , owoce , masło, coś do chleba i mrożoną pizzę
- Ok , weź koszyk na zakupy - powiedziałam i zaczęłyśmy szperać po półkach, kiedy mieliśmy już wszystko poszłyśmy do kasy by zapłacić, myślałam że dużo wydamy , a tu proszę nie całe 10 euro . Wyszłyśmy ze sklepu i przez park spacerkiem doszłyśmy do domku , w przedpokoju ściągnełyśmy buty i podskokach znalazłyśmy sie w kuchni , wypakowałyśmy zakupy . Przez resztę dnia strasznie nam sie nudziło wiec Myszka postanowiła oglądać telewizje a ja wejść na skeypa i pogadać ze znnajomymi . Te gadanie zrobiło sie nudne , więc włączyłam sobie piosenkę Green Day - American Idiot i zaczęłam śpiewać
- Wyłącz to gówno !!! - Krzyczała Myszka próbując przekrzyczeć muzykę
- Nie wyłączę tego a jak coś ci nie pasuje możesz wyjść nikt ci nie broni - powiedziałam ściszając piosenkę
- Chodzi o to że nic w telewizji nie słyszę, bo tobie sie słuchać zachciało - powiedziała i wyszła z fochem . Jak sie tu z nią dogadać ? Zeszłam na dół zobaczyć co robi moja przyjaciółka , ale jej nigdzie nie było
- Effy gdzie jesteś !?
Cisza mi odpowiedziała , zaczęłam ja szukać po całym domu , aż pozostał mi tylko do sprawdzenia jej pokój. Po cichu weszłam do środka, patrzę , a na łużku Myszka spokojnie sobie leżała słuchając na słuchawkach jakieś muzyczki , podeszłam do niej i wyjełam z jej uszu słuchawki
- Ej , co ty robisz ?! - zapytała
- Co ja robię ? Chyba co ty robisz ?! Szukam cię po całym domu bałam sie ze coś ci sie stało a ty sobie leżysz i muzyczki słuchasz
- Nie można ? A tak wogóle to idziemy dzisiaj na lody ? - zapytała
- No pewnie na lody mam zawsze ochote - powiedziałam i wraz z Myszką zaczęłyśmy sie śmiać
- Dawaj idziemy - powiedziałam i zucilam w Effy poduszką
- Moje włosy !! O nie teraz pożałujesz - wzięła poduszkę i zaczęła nią cisnąć we mnie , chwile sie pobawilysmy w bitwę na poduszki , potem zeszlysmy na przedpokuj , ubralysmy buty i wyszłyśmy z chaupy . Myszka zamknęła drzwi i znowu spacerkiem zmierzyłyśmy w stronę parku , podeszlysmy do jakiejś butki z lodami i wziełyśmy sobie dwa lody średnie włoskie. Bloki butki byla ławeczka , odrazu na niej usiadlyśmy , ja podziwiałam jeziorko i pływające w nim kaczki a Effy zajęła się swoim lodem i tak zeszła nam godzinka . Przy powrocie do domu jakiś facio nas zaczepił i próbował flirtować , tylko że coś mu to nie wychodziło , w końcu posunął się do tego ze złapał Myszkę za tyłek , ja do niego podeszłam i z piesci mu w twarz przylożyłam
- Więcej sie nie zaczynaj pasztecie - powiedziałam , wzięłam Effy za rękę i pociagnełam za sobą do domu . Ten dzień był bardzo męczący
- Pa myszko idę spać strasznie skonana jestem - podeszłam do niej i dałam kissa w policzek . Poczłapałam do siebie do pokoju , ubralam pidżamę , zmykam makijaż i położyłam sie do łożka po kilku minutach odleciałam do krainy Morfeusza...
***
No koniec myślę ze się podobało , zapraszam wszystkich do komentowania :D
Hej.... A wy to... Autorki foreverkaulitz483 i na-zawsze-tom ? Bo ten sam styl pisania co na tamtych blogach... Jestem ciekawa jak "wprowadzicie" Tokio Hotel do tego wszystkiego... Między czasie, zapraszam do mnie: look-into-my-heart.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie! Wydaje mi sie, ze wasza dwojka to dobre polaczenie :D Nie bede sie rozpisywac, bo zabieram sie do dalszego czytania ;33
OdpowiedzUsuń