niedziela, 9 listopada 2014

Odcinek 30

Witam, tak jakoś się stało, że po długiej nieobecności nareszcie wróciłyśmy...a teraz zapraszam do czytania ♡♥...

~Angela~

Następnego dnia obudziłam się dosyć późno, była godzina 12:30. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy, wyciągnęłam czarne trampki, jasne jeansy i białą bluzę z kapturem i czarnym królikiem. Powolnym krokiem, jak żółw kierowałam się do łazienki. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w lustro.  Moim oczom ukazała się dziewczyna wyglądająca jak zmora. Miałam rozmazany makijaż, a o włosach to już nie wspomnę.  Każde pasmo włosa stało tak, że mogłam porównać do fryzury Billa.

Rozczesałam szope i zawiązałam je w koka. Nałożyłam na twarz podkład. Wzięłam czarny cień do powiek i zgrabnym ruchem nałożyłam go na oczy. Zaczęłam szukać w kosmetyczce eyelinera, by narysować sobie kreski. Gdy już to zrobiłam, złapałam za tusz do rzęs.

Ubrana i wymalowana zeszłam na dół.  Jak co dzień w kuchni spotkałam uśmiechniętą Effy, która zawsze na śniadanie robiła naleśniki, tym razem tak nie bylo. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, od razu ją wytarłam.  Tak bardzo za nią tęsknię,  nie musiała wyjeżdżać,  przecież ona bardzo dobrze wie,  że trochę będę zła, ale później by mi przeszło.

Wyciągnęłam srebrnego Samsunga z kieszeni, wybrałam numer Myszki i czekałam,  aż usłyszę jej ciepły głos. Jednak nie odebrała,  próbowałam jeszcze kilka razy się  dodzwonić, ale odrzucała  połączenie.

Podeszłam do lodówki,  która cierpiała pustkami i wyciągnęłam jogurt truskawkowy. Otworzyłam szufladę i wyjęłam małą łyżeczkę. Otworzyłam serek, papierek wrzuciłam do kosza. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.  Włączyłam telewizor i przeglądałam kanały.  Jak na złość, nic ciekawego nie było. Wstałam i ruszyłam ku kuchni, pozbyłam się pustego pojemniczka i pobiegłam na przed pokój.  Z szafy wyciągnęłam skórzaną kurtkę, złapałam torebkę i wyszłam z domu, zamykając go za sobą.

Podeszłam do ogrodzenia i lekko go otworzyłam.  Zwinnym ruchem jak sarenka wskoczyłam na ganek i zapukałam do drzwi.  Po 5 minutach przywitał mnie Bill bez koszulki.  Odruchowo spojrzałam na jego klatę, byłam tak zahipnotyzowana, że nie zauważyłam jak młodszy Kaulitz zaprasza bym weszła do środka.  Dopiero gdy pomachał mi ręką przed oczami, zrozumiałam co się stało. Moja twarz nagle stała się czerwona jak burak

- Słodko wyglądasz gdy się czerwienisz - powiedział chłopak uśmiechając się pogodnie - Nie wiedziałem, że jestem, aż tak bardzo pociągający - dodał śmiejąc się

- Nawet nie wiesz jak bardzo! - palnęłam, dopiero gdy do mnie dotarło co powiedziałam zaczęłam się jąkać - znaczy się....no wiesz haha

- Dobra, dobra - powiedział - To do kogo wpadłaś? - zapytał

- Do was dwóch, musimy pogadać - powiedziałam stanowczo, powędrowałam do salonu gdzie znajdował się Tom, brzydziłam się jego widokiem,  ale jakoś musiałam to wytrzymać. Usiadłam naprzeciwko niego i spojrzałam mu w oczy.  Byłam w nim tak zakochana, że mogłabym rzucić się na niego i powiedzieć mu,  by do mnie wrócił. Musiałam być twarda, przecież chodziło tu o moją przyjaciółkę. Nie wiedziałam jak zacząć rozmowę, wiec panowała niezręczna cisza.

- Mama tego dosyć! - krzyknęłam i wstałam napięcie - Trzeba coś z tym zrobić! Musimy odnaleźć Effy! Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo cierpię gdy jej nie ma!

– Dobra,  ale co robić? -zapytali jednocześnie - Przecież nie odbiera naszych telefonów - dokończył Bill za brata

- Dlatego potrzebny nam plan -powiedział chytrze Tom uśmiechając się

- O nie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz